Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Recenzje. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Recenzje. Pokaż wszystkie posty
niedziela, 8 września 2019
Rapsody "Eve"
Żyjemy w czasach przesytu. Muzyka RAP na przestrzeni lat, bardzo się zmieniła. To naturalne zjawisko i to od nas zależy jak te zmiany odbieramy. Będąc fanką tej muzyki od wczesnych lat 90tych zdążyłam się w niej nieźle zakochać. To jest miłość na całe życie, na dobre i na złe. Namiętnie śledzę i zbieram większość ważnych dla mnie płyt. Jestem analogowa więc każdy album to zdobycz godna swojego miejsca na wybranej półce. Nie wrzucam RAP'u do jednego wora. Kiedyś wydawało mi się, że wszyscy zasługują na jeden wielki respekt i miałam rację - bo tak było! Dzisiaj segreguje RAP i wybieram tylko ten odpowiedni dla mnie. Ten z którym się utożsamiam i odnajduję jak ryba w wodzie. Bywa, że przez wiele dni w aucie towarzyszy mi Bahamadia - to zazwyczaj jest wczesna jesień. Gdy jestem zła i mocno wkurzona to zawsze jest Onyx. Gdy bujam w obłokach sięgam po zioma o ksywie Buddy, a gdy czuję się ważna i silna jest i Baduizm. Humor poprawia mi LL Cool J a gdy imprezuję to bawię się do wszystkiego (no prawie, no dobra mocno praaaawie ale nie jestem aż tak poważna jak w życiu codziennym, gdy wybór tego czego słucham - to rzecz istotna). Warto zaznaczyć, że twórczość 2Paca, Lady of Rage, MC Lyte, Queen Latifah czy 5Footaz to klejnoty warte sejfu.
Dlaczego piszę to wszystko pod zdjęciem Rapsody?
Ponieważ dawno mnie nikt tak nie zmobilizował do radości z bycia odbiorcą tej muzyki. To jak ja się potrafię cieszyć z płyty, która w całości jest SUPER COOL jest fazą rodem z innej galaktyki. Nie wiele jest kobiet, które tak swobodnie poruszają się w męskim świecie. A szczególnie tych, które wszystkie swoje wdzięki chowają w zbroi dobrej poezji, bo nie o dupę tutaj chodzi, a o muzykę. O przekaz, o szacunek do kultury HIP HOP, o ludzi ważnych i zapomnianych przez wielu młodych i artystów, i odbiorców. Rapsody od początku przypadła mi do gustu, ufam jej bo przez wiele lat robi to z klasą. Dba o prawdziwość, posiada inteligencję, piękno i super stillo. Wybiera dobrych producentów i gości. Składa świetne rymy i ma super kondycję. "Eve" - to podróż do lat, kiedy RAP był całym moim życiem. Każdy dzień przygodą z nowym wersem, poszukiwaniem nowych inspiracji i zabawą. Rapsody stworzyła album, który odnalazł by się idealnie w latach 90tych oraz taki który daje jej respekt dzisiaj. Rapsody = RAP jak napisał Andrzej Cała i z tym się zgodzę. Pośród wielu różnych raperek tych świetnych i tych dobrych, tych super i tych ok - jest RAPSODY - jedyna w swoim rodzaju.
Zawsze gdy gadam o raperkach to wymieniam: McLyte, Bahamadia, Queen Latifah, Roxanne Shante - to kobiety wielu ważnych wersów i oryginalnych flow - obok których każdy prawdziwy fan rapu nie przejdzie obojętnie - i, gdy już myślę, że żadna nie będzie mnie tak zachwycać jak one kiedyś - pojawia się Rapsody z "EVE"!
To jest to, co illo lubi najbardziej!
Dziękuję
d o b r a n o c
wtorek, 15 marca 2011
Czarny - "Powrót do przeszłości" Ep
czwartek, 19 listopada 2009
Rita J.
środa, 16 września 2009
Grubson O.R.S.

Wracając z Ustki wpadliśmy do Poznania by odwiedzić marudę Tomasza ;) Wypiliśmy kawę i wskoczyliśmy na małe zakupy. Mega zabrał ze sobą Grubsona i tutaj się zatrzymam!
Rzuciłam okiem na płytę a dopiero na drugi dzień w Ost jadąc na miasto wrzuciliśmy ją w aucie na nośnik! Już intro sprawiło, że każdy z nas zamilkł i nie wiem jak reszta ale ja z powodu niesamowitego wrażenia i energii jaką dał z siebie ten człowiek!
Poprosiłam o pudełko, rzuciłam okiem na okładkę, na tytuły kawałków, na produkcję...Prawie cała płyta na jego bitach...ja cię o ja cię oł fak...rzadko który polski album daje mi kopa i wzbudza zachwyt. Po powrocie do domu Mega wbijał swoje nowe kawałki a ja poprosiłam o materiał raz jeszcze, tym razem na słuchawkach...Jeszcze lepszy ogień a tracki "Siebie mi daj", "Ruffneck", "Nowa fala", "Jak wczoraj" i cała reszta w sumie na replay'u all day...
Dziękuję za uwagę!
Coś podobnego zostawię na www.radiorewers.pl
POLECAM!
illo
czwartek, 3 września 2009
Queen Latifah "Persona"


Tak jak pisałam wcześniej nowy album Dany nie przemówił do mnie specjalnie...to zdjęcie poniżej nie jest złośliwie dodane bo nie rzuca się lotkami w monitor :P
Okładka nie świadczy o treści ale w tym wypadku można mieć domysły, że z rapem ma ona mało wspólnego. No co, śpiewajmy zatem i nie skreślajmy jej już na stracie albo rapujmy słuchając w drodze do domu pani Owens :) Whateva!
Recenzja całości oczywiście na www.radiorewers.pl dział recenzje. Rzuć okiem sam oceń!
niedziela, 30 sierpnia 2009
Staroć z klasą: The Roots - "Phrenology"
W sumie nie taka znowu staroć ale warto przypomnieć :)

The Roots - "Phrenology"
1. Phrentrow
2. Rock You
3.!!!!!!
4. Sacrifice (feat. Nelly Furtado)
5. Rolling With Heat
6. WAOK Roll Call
7. Thought At Work
8. The Seed 2.0 (feat. Cody Chestnutt)
9. Break You Off (feat. Musiq)
10. Water
11. Quills
12. Pussy Galore
13. Complexity (feat. Jill Scott)
14. Something In The Way Of Things [In Town] (feat. Amiri Baraka)
PREMIERA: Listopad 2002
OCENA: 10/10
Przedstawiam jeden z najbarwniejszych i najbardziej urozmaiconych produkcji popularnej i szanowanej w rapie grupy jaką jest zespół The Roots. Krążek zdobył niesamowite uznanie a stało się to dzięki połączeniu rapu z takimi gatunkami jak: soul, drum'n'bass czy funk-rock. Eksperymenty to podstawowy filar oryginalności chłopaków z Filadelfii i mimo, że zaczynali już w latach 80-tych to nadal swoim stylem i wyrażaniem siebie za pomocą muzyki działają cuda. Niesamowicie dobrani goście a wśród nich: Nelly Furtado, Cody Chestnutt, Musiq, Jill Scott oraz Amiri Baraka i to jeszcze nie wszyscy bo oficjalnie wszystkich nie znajdziemy w tytułach na okładce i trzeba się nieźle namęczyć by na przykład odnaleźć tutaj Alicje Keys w tracku "Thought at work", czy panią Ursule Rucker na jednym ze skitów i to nie koniec niespodzianek - najlepszych nie zdradzę. Album posiada ważne informacje na temat muzyki i "inności" w jej wyrażaniu a przykładem choćby "Rock you" gdzie istnieje ogromna siła w słowa, które są grafiką i przedstawiają całą prawdę wchodząc w głowę słuchacza. Gościnnie Dj Scratch a i w każdym kolejnym tracku coraz więcej muzyków i równie wiele instrumentów począwszy od perkusji, tamburyna, gitar itp. Na płycie znajdziemy mnóstwo wskazówek od artystów a przykładem wersy takie jak: "...jeśli chcesz wzbogacić swoje życie nie dostaniesz niczego, chyba że poświęcisz się trochę - bo czasami zanim się uśmiechniesz musisz zapłakać...potrzebujesz poczuć muzykę..." i tym samym kawałek "Sacrifice", który jest jednym z lepszych na krążku. Nie zabrakło rymów o wojnach i sporach i tutaj "Rolling with the heat" gdzie udziela się również Talib Kwali bo tu"...nie ma miłości bo ty kochasz jedynie nienawiść do gry...".
Muzycznie wszystko robi wrażenie!!!! Jest energia i konkretne uderzenie, wpasowane do siebie wokale i instrumenty które je niosą po bitach. Do perełek zaliczam: "Sacrifice" z przepięknym refrenem i super brzmieniem, "The seed", który miał wszystkim dobrze znanego klipa, zahaczył o funk-rocka a przyczynił się do jeszcze większej kariery The Roots'ów , dalej "Break you off" zupełnie odmienny od całej reszty ze znakomitym gościem Musiq no i niesamowity "Quills" z Tray Moore oraz "Complexity" bo tutaj pani Jill Scott sprawiła ucztę dla uszu!!!! Nie mogę zapomnieć o 10-cio minutowym utworze "Water" i to by było na tyle.
Podsumowując to maxymalna dawka dobrego rapu na żywych instrumentach zapraszam wszystkich do zakupu oryginalenej płytki ze wszystkimi bonusami i równie oryginalną okładką. Polecam!!!!
illo

The Roots - "Phrenology"
1. Phrentrow
2. Rock You
3.!!!!!!
4. Sacrifice (feat. Nelly Furtado)
5. Rolling With Heat
6. WAOK Roll Call
7. Thought At Work
8. The Seed 2.0 (feat. Cody Chestnutt)
9. Break You Off (feat. Musiq)
10. Water
11. Quills
12. Pussy Galore
13. Complexity (feat. Jill Scott)
14. Something In The Way Of Things [In Town] (feat. Amiri Baraka)
PREMIERA: Listopad 2002
OCENA: 10/10
Przedstawiam jeden z najbarwniejszych i najbardziej urozmaiconych produkcji popularnej i szanowanej w rapie grupy jaką jest zespół The Roots. Krążek zdobył niesamowite uznanie a stało się to dzięki połączeniu rapu z takimi gatunkami jak: soul, drum'n'bass czy funk-rock. Eksperymenty to podstawowy filar oryginalności chłopaków z Filadelfii i mimo, że zaczynali już w latach 80-tych to nadal swoim stylem i wyrażaniem siebie za pomocą muzyki działają cuda. Niesamowicie dobrani goście a wśród nich: Nelly Furtado, Cody Chestnutt, Musiq, Jill Scott oraz Amiri Baraka i to jeszcze nie wszyscy bo oficjalnie wszystkich nie znajdziemy w tytułach na okładce i trzeba się nieźle namęczyć by na przykład odnaleźć tutaj Alicje Keys w tracku "Thought at work", czy panią Ursule Rucker na jednym ze skitów i to nie koniec niespodzianek - najlepszych nie zdradzę. Album posiada ważne informacje na temat muzyki i "inności" w jej wyrażaniu a przykładem choćby "Rock you" gdzie istnieje ogromna siła w słowa, które są grafiką i przedstawiają całą prawdę wchodząc w głowę słuchacza. Gościnnie Dj Scratch a i w każdym kolejnym tracku coraz więcej muzyków i równie wiele instrumentów począwszy od perkusji, tamburyna, gitar itp. Na płycie znajdziemy mnóstwo wskazówek od artystów a przykładem wersy takie jak: "...jeśli chcesz wzbogacić swoje życie nie dostaniesz niczego, chyba że poświęcisz się trochę - bo czasami zanim się uśmiechniesz musisz zapłakać...potrzebujesz poczuć muzykę..." i tym samym kawałek "Sacrifice", który jest jednym z lepszych na krążku. Nie zabrakło rymów o wojnach i sporach i tutaj "Rolling with the heat" gdzie udziela się również Talib Kwali bo tu"...nie ma miłości bo ty kochasz jedynie nienawiść do gry...".
Muzycznie wszystko robi wrażenie!!!! Jest energia i konkretne uderzenie, wpasowane do siebie wokale i instrumenty które je niosą po bitach. Do perełek zaliczam: "Sacrifice" z przepięknym refrenem i super brzmieniem, "The seed", który miał wszystkim dobrze znanego klipa, zahaczył o funk-rocka a przyczynił się do jeszcze większej kariery The Roots'ów , dalej "Break you off" zupełnie odmienny od całej reszty ze znakomitym gościem Musiq no i niesamowity "Quills" z Tray Moore oraz "Complexity" bo tutaj pani Jill Scott sprawiła ucztę dla uszu!!!! Nie mogę zapomnieć o 10-cio minutowym utworze "Water" i to by było na tyle.
Podsumowując to maxymalna dawka dobrego rapu na żywych instrumentach zapraszam wszystkich do zakupu oryginalenej płytki ze wszystkimi bonusami i równie oryginalną okładką. Polecam!!!!
illo
niedziela, 23 sierpnia 2009
Ursula Rucker "Silver of Lead"

Dzisiaj śniadanie spędziłam przy kilku kawałkach z tej płyty więc postanowiłam od zaraz wrzucić tutaj starą recenzję. Genialny towar :)
01. Soon
02. What A Woman Must Do Feat. Jazzanova
03. Untitled Flow Feat. King Britt
04. Lonely Can Be Sweet
05. Time
06. Q & A
07. Release
08. I / We
09. Damned if I Do
10. Return of Innocence Lost Feat. the Roots
PREMIERA: 30 LISTOPAD 2003
OCENA: 9/10
Oto płytka dedykowana w szczególności kobietom i o nich właśnie jest ta jakże cudowna śpiewana poezja z Filadelfii w wykonaniu pani Ursuli. Trochę elektroniki, nu jazzu oraz hip hop'u zdecydowanie sprawia, że brzmienie jest wyjątkowe i bardzo ciekawe. Młoda kobieta mówiąca do nas oraz momentami śpiewająca nam sprawia, że czasami warto zostawić rap i odpłynąć trochę w inna stronę. Z gości Jaz, King Britt oraz zespół The Roots a Ursula lirycznie jak zawsze gotowa do walki i nastawiona feministycznie co nie znaczy, że ma to jakieś minusy. Panowie!!!! Ta pani za pomącą swojej liryki i inteligencji może was wiele nauczyć. Każdy kawałek posiada przekaz i wiązankę konkretnych słów bez cenzury i bez słodzenia. Płytka zaangażowana w tematykę społeczeństwa, samotnych kobiet, matek, życia i miłości nie koniecznie do faceta. Zdecydowanie jednym z lepszych na płycie jest track " Lonely can be sweet" . Możliwe, że samotność potrafi być słodka ale przy takiej muzyce nigdy samotni nie będziemy, więc "...proszę usiądź.." i rozkoszuj się tym kawałkiem do granic możliwości. Wspominałam o kobietach i przykładem jest kawałek "I/we" gdzie Ursula ostro wypowiada się o traktowaniu kobiet przez panów a przecież "...my jesteśmy również ludźmi a nie zabawkami..." seks, wykorzystywanie nas oraz typowo materialne podejście - autorka zabija swoim sprzeciwem. Z perełek na płycie również track "Damned if i do" poczuj tą siłę i prawdę płynącą z jej duszy, zyskaj sporą dawkę energii.
Podsumowując Ursula Rucker to twarda, zdecydowana, pewna siebie, ambitna i bardzo utalentowana kobieta. Jej "Silver of lead" powala na kolana, wyciąga rękę do wszystkich pań ale i przeznaczony również dla panów. Muzycznie rewelacja, lirycznie jak najbardziej. Jedyne czego brakuje tej płycie to większa ilość kawałków, no cóż pozostaje posłuchać i tylko czekać na więcej. Polecam.
illo
Damned If I Do - Ursula Rucker
niedziela, 9 sierpnia 2009
Dead Prez - "Let's get free"

1.WOLVES
2.I'M AN AFRICAN
3.THEY SCHOOL
4.IT'S BIGGER THEN HIPHOP
5.POLICE STATE
6.BEHIND ENEMY LINES
7.ASSASSINATION
8.MIND SEX
9.WE WANT FREEDOM
10.BE HEALTHY
11.DISCIPLINE
12.PSYCHOLOGE
13.HAPINESS
14.ANIMAL IN MEN
15.YOU'LL FIND A WAY
16.IT'S BIGGER THEN HIPHOP RMX
17.PROPAGANDA
18.THE PISTOL
PREMIERA: 14 MARZEC 2000
OCENA:10/10
Przedstawiam materiał duetu z Florydy czyli M-1 i Sticman w doskonałej zaangażowanej politycznie produkcji "Let's get free" nagranej w Loud Records. Biorąc pod uwagę przeszłość obu raperów i ich udział w Narodowym Ruchu Demokratycznym Uhuru należy docenić a przede wszystkim wysłuchać tego, co mają do przekazania i jak poprzez hip hop wyrażają swój bunt. Ten album to z pewnością prawdziwe słowa i prawdziwe brzmienie, wewnętrzna złość autorów i prawda wypowiedziana boleśnie. Materiał jest jakby zbity w jedną wielką informację, kawałek po kawałku dowiadujemy się faktów z ich życia, które im to życie zmieniły. Polityka, edukacja, szacunek, miłość a nawet śmierć - to główne zagadnienia rapu Dead Prez, a żeby ten rap zrozumieć trzeba przesłuchać płytkę od początku do końca. Ja wyłowię z niej problemy edukacji czyli "They schools" - bunt w stronę afrykańskiej edukacji, raperzy są załamani programem nauczania, traktują go jak stek bzdur i nie potrafią przyswajać wiedzy. Nauczyciele nie rozumieją ich sytuacji i nie mogą im pomóc "...szkoła to żart niczego tam nie uczą..." - nie uczą jak zdobyć pracę, jak żyć w biedzie i jak utrzymać wiarę i nadzieje. A dyplom wcale nie ustawia ich wyżej - nic im nie daje w ich środowisku. Idąc dalej poprzez kolejne tracki znajdziemy nienawiść do policji, która "...morduje niewinnych..." i karci za nic. Radio i telewizja to zakłamanie a prezydent wpaja te bzdury ludziom i hipnotyzuje ich. Otwarcie poruszony też zostaje problem śmierci Boba Marleya, który zdaniem autorów płytki nie umarł na raka ale został zamordowany jak Peter Tosh, który uczył dzieciaki prawdy a został nazwany łotrą i zdrajcą. Realia afrykan wręcz krzyczą w tracku "I'm an affrican". Pozostawiając poważne przesłanie pozwolę sobie zwrócić także szczególna uwagę na tą dobrą i naturalnie piękną stronę życia M-1 i Sticmana czyli kobieta i natura. W "Mind sex" pojawia się monolog do afrykańskiej kobiety porównanej do czarnej afrykańskiej róży - naturalnej i pięknej, dającej ukojenie i wywołującej wewnętrzne pragnienia. Bardzo dobry spokojny i sentymentalny utwór. Jeżeli ktoś nie wierzy, że facet może prowadzić zdrowy tryb życia, pić 8 szklanek wody dziennie i jeść tylko zdrowe produkty pochodzące od matki natury to ma okazje zmienić zdanie słuchając "Be healthy". Po przesłuchaniu pozostaje nam "...wreszcie zadbać o siebie..." bo zdrowie to najcenniejszy skarb.
Podsumowując ta płyta jest inna niż wszystkie rapowe produkcje, posiada znakomite brzmienie, świetnie się jej słucha i jest kierowana do ambitnych czyli takich, którzy potrafią słuchać i rozumieć oraz wymagają konkretnego przekazu. Dead Prez zrymowali dla nas szczere i uderzające kawałki ubrane w jeden wielki list na bicie - godny odsłuchu i zanurzenia się w innym wymiarze rapu. Słuchając nie bądź obojętny - spróbuj wyłowić prawdę, która krzyczy z samego wnętrza tej produkcji. Pokój - "Let's get free" !!!!!
illo
poniedziałek, 3 sierpnia 2009
Staroć z klasą: Jay-Z "Reasonable Doubt"
.jpg)
1. Can't Knock The Hustle
2. Politics As Usual
3. Brooklyn's Finest
4. Dead Presidents II
5. Feelin' It
6. D' Evils
7. 22 Two's
8. Can I Live
9. Ain't No Nigga
10. Friend Or Foe
11. Coming Of Age
12. Cashmere Thoughts
13. Bring It On
14. Regrets
ocena: 9/10
premiera: 25.06.1996
Pozwolę sobie na powrót do roku 1996 i tym samym do przedstawienia jednego z najlepszych albumów, jakie udało się nagrać Jay'owi-Z. Chodzi oczywiście o "Reasonable Doubt"...
Produkcja z Roc-a-fella Records zrobiona przy pomocy takich ludzi jak: Dammon Dash czy Kareem Burke. Dobre teksty i flow, które do dzisiaj są takie same, nic się nie zmieniło, poza dochodami rapera ;)
Krótkie "Intro" przechodzi w znakomity utwór z Mary J Blige na refrenie, czyli "Can't knock the hustle" - super duet, który do dzisiaj grywany jest na koncertach autora płytki, tematycznie mówiący o prawdziwych graczach, do jakich Jigga się zalicza: "...wchodzę do finału US OPEN, przewaga Jigga, serwuję jak Sampras, ogrywam fałszywych raperów jak Le Tigre...".
Do poważniejszych lirycznie tracków należą: "Politics as usual" oraz "Dead presidents 2" - tutaj ściśle o pieniążkach.
Przerwa na chwilę relaksu w "Feelin it" i, by ponownie posłuchać poważnych wersów, następuje "D'Evils"... Wkręcony zapewne nieprzypadkowo Snoop z nadzieją na ocalenie, i Jay-Z nawijający o diabłach, życiu, grzechach i o tym, że kasa i władza ludzi zmienia - autor jest wściekły i "...pieprzy talenty...", "...nie modlę się do Boga, wole Gottiego..." - twierdzi, że jest zainfekowany przez diabły tego świata i za wszystko co złe, obarcza je winą...
Idąc dalej poprzez kawałek z Foxy Brown "Ain't no nigga", który napomina o niewierności zarówno panów, jak i pań, dochodzimy do "Frend or foe" - kolejny drażliwy temat, bo przecież nigdy nic nie wiadomo, a przyjaciele to czasem nasi najgorsi wrogowie...
Z gości słyszymy także Memphis'a Bleak'a w kawałku "Coming of age". I tutaj pojawia się ciekawy dialog nawiązujący do biedy i bogactwa widzianych zarówno poprzez autorów, jak i obcych im osób.
Big Jaz, Souce Money oraz Melisa Morgan to ostanie osoby zaproszone na "Reasonable Doubt".
Pani Melisa zaśpiewała w bonusowym remiksie "Can't knock the hustle", ale osobiście wole wersję z Mary :)
Podsumowując: dobre flow, dobre bity i dobre rymy - zaskakujące i szczere. Jay-Z zawsze potrafił przelać swoje myśli na papier i doskonale przedstawić je swoim odbiorcom.
Płytka jest bardzo ciekawa i zdecydowanie niesie przesłanie, posiadając głęboki przekaz i specyficzny nowojorski klimat.
Warto wrócić na godzinkę do tego 13-sto letniego albumu i rozkoszować się stylem pana Jiggi, tym bardziej, że na dzień dzisiejszy posiada on już trochę inne podejście do własnego rapu... Ale, jakby nie było, do dzisiaj jest to konkretny RAP! Zapraszam do odsłuchu!
illo
wtorek, 28 lipca 2009
Staroć z klasą: Shyheim "The lost generation"

1. Shit Iz Real
2. Dear God (featuring Pop "The brown Hornet")
3. Jiggy Commin'
4. 5 Elements (featuring Rubbabandz, Pop "The Brown Hornet, Down Low Reka, Junelover)
5. Shaolin Style (featuring Squig)
6. Real bad boys
7. What makes the world go round (featuring Trigger, Rubbabandz, Smoothe Da Hustler, Dzalias Christ)
8. Can You Feel it
9. Life as a shorty10. Don't Front/Let's Chill (Lamisha Grinstead and Keemeelah Williams)
11. Things Happen
12. See What I see
13. Still There
PREMIERA: 13 MAJ 1996
OCENA: 9/10
Zapraszam na powrót do lat 90- tych i tym samym przedstawiam drugi w kolejności album Shyheim’a Franklin’a, 18-sto latka z Nowego Yorku. Dobre bity, dobre flow i całkiem przemyślane teksty prosto z ulicy. A dlaczego należy mu się dłuższa chwila uwagi? A dlatego, że jest to bardzo wyjątkowy raper pochodzący z tej samej okolicy co Rza i też nie bez powodu połączony rymami z Wu-Tang'iem swego czasu. Odnaleziony przez niejakiego Rns'a – producenta z N.Y. i właśnie dzięki niemu powstały bardzo dobre projekty jeszcze wtedy bardzo młodego Shyheim'a.
13-ście tracków opisujących nieciekawe życie, problemy oraz uderzającą rzeczywistość. Album nie jest monotonny ale przewagę tu mają właśnie wyżej wspomniane tematy. Na szczególną uwagę zasługują takie utwory jak: “Shit is real”, “Dear God”, “Jiggy comin”, “Can you feel it”, “Don’t front let’s chill”, “Things happen” i “Still there” czyli zdecydowana większość na płycie. Wersy są dość odważne i może dlatego ten album tak działa na słuchacza, jeśli oczywiście słuchamy i nie wypuszczamy tego z siebie. Nie ma tu piękna jakie opisują teraz rapowe kawałki, nie ma tu kasy, dziwek, złota i niekończących się imprez, za to jest śmierć i załamanie…jest zawiść i zakłamanie…czyli coś co jest wokół ale rzadko się o tym mówi! Przykładem jest “Dear God”, gdzie można usłyszeć takie rymy jak: “zawsze byłem spłukany więc to jest mój atut…”, “…ze szkoły wyrzucony, nie mogę znaleźć pracy…”, “mama nazywa mnie przegranym z życiem bez przyszłości…”. Czarna rzeczywistość ubrana w rymy i nutka nadziei na lepsze jutro jak w kawałku “Things happen”- “…powiedz mojej mamie, że jestem silny i nie upadłem…” Shyheim to buntownik jakich wielu ale buntownik z dobrym stylem, bo nie bez powodu porównywali go do młodego Rakima. To dzieciak getta, który pokazał wszystkim co potrafi, i nie załamał się na starcie – mógł wybrać śmierć a wybrał walkę o życie. Wiele stracił i właśnie dlatego ma takie ostre rymy, pełne złości i nienawiści. Nikomu nie ufa ale wie, komu ewentualnie może zaufać. Track “Life is a shorty” to kolejny przykład chwili ulotnej bo jak sam rymuje ma tyle problemów, że tylko martwy mógłby zaznać spokoju i tylko w taki sposób mógłby je rozwiązać.
Muszę koniecznie wspomnieć o bitach, które ubierają rymy w spluwę i rzeczywistość ale są wyjątki czyli coś z relaksu typu “Can you feel it” czy “Still there”. Tutaj trochę śpiewu zarówno damskiego jak i męskiego! No i oczywiście goście, bo Shyheim ma tu konkretne wsparcie takich jak: Rubba Bandz, Dawn Low Reka, Junelover, Squlg, Trigger, Smooth Da Hustler, Dizaliast Christ, Lamisha Grinstead i Keemeelah Williams uuufff to chyba wszyscy…Mamy tutaj “Lost generation” mało znanego ale za to bardzo wyjątkowego rapera, który dał z siebie maximum. Nowy York znowu dał rade i za to znowu mu chwała!!!!!! Jest wiele perełek ukrytych w rapie, które przyczyniają się do jego rozkwitu i właśnie taką perełką jest ten projekt. Polecam.
illo
czwartek, 16 lipca 2009
Ladies First


Dwa wykopane w kosmos mixtejpy, które w całości wypełnione są kobiecymi (najlepszymi) kawałkami jakie powinniśmy znać!!!!. Totalny dynamit kobiecego rapu!!!! Zarówno ten hostowany przez Jazzy Joyce'a jaki ten hostowany przez Mc Lyte warto mieć w swojej kolekcji.
Wystąpiły między innymi:
Mc Lyte, Queen Latifah, Roxane Shante, Lady Of Rage, Foxy Brown, Salt'n'Pepa, Yo Yo, Lauryn Hill, Da Brat, Rah Digga, Nikki D, Lil Kim, Tiye Phoenix, Charlie Baltimore, Hurricane G, Eve, Bahamadia, Monie Love, Lady Luck, Nonchalant, Missy Elliot...
To jest tak jakby Dj Just Dizle zebrał wszystkie moje ulubione kobiece kawałki bym miała je w zasięgu ręki i by mi dawały energii na cały kurwa miesiąc :)
Szperam dalej :P
piątek, 22 maja 2009
Blackout 2!
Nowa płyta Methoda i Redmana niszczy! Dużo producentów, dużo gości! Szczegółowa recenzja na www.radiorewers.pl. Mogę dodać tylko, że gdyby całą płytę robił Erick i Pete to była by jeszcze lepsza. Dobre tracki!!! I klip wypasiony :)
Tylko się cieszyć i bujać!
ill
czwartek, 2 kwietnia 2009
Heather B.

Heather b. – „Takin Mine”
1. Heartbreaka
2. All Glocks Down
3. If Headz Only Knew...
4. My Kinda N*gga [Featuring M.O.P.] - Heather B., M.O.P.
5. Takin' Mine
6. Mad Bent
7. Sendin 'Em Back
8. No Doubt
9. Real Niggaz Up
10. What Goes On
Ostatnio powrócilam do kobiet, które wywarly na mnie ogrooooomne wrażenie. Nie potrafie się skupic na niczym innym od ponad tygodnia bo wykopalam stare klasyki. Jednym z nich jest wlasnie ten album, który powala mnie na kolana. Jestem zahipnotyzowana i zawsze gdy go slucham wiem dlaczego tak bardzo jaram się żeńską sceną :)
Heather B.!!!!!! Niech żyje 1996!!!!!
Poniżej track z plyty!
Fo real!
środa, 11 lutego 2009
Mardi Gras

Trochę się naczekałam na ten materiał. Temzki podkręcał temperaturę a ja byłam przekonana, że chłopaki pozytywnie zaskoczą. Czego można się spodziewać po jednym z ulubionych teksciarzy jakim jest eXo? Otóż nikt bardziej nie potrafi ruszyć zmysłu słuchu. Co do pana habilitanta Temzkiego, to byłam ciekawa połączenia z poprzednikiem i miło mnie podkręcili wszyscy bez wyjątku.
Płyta jest oryginalna, nowoczesna, funkowa i przede wszystkim realistyczna. Wysoki poziom w każdym calu. Ogromne propsy dla Roux Spana za przekozackie brzmienie, które tworzy niesamowity klimat na krążku. Wszystko do siebie pasuje, napędza na konsumpcje, poprawia apetyt i mam ochotę zapomnieć o kaloriach.
Gościnnie Magda Kujawska, Ten Typ Mes, Emil Blef oraz Prof. Tematycznie wielki skok w stronę rzeczywistosci, codziennej relacji z życiem. Pozytyw kontra negatyw i pewna równowaga, która jest nagrodą dla mądrych i ambitnych. Maksymalne patenty na kawałki i jesli sądzisz, że już wszystko słyszałeś to po tej płycie będziesz innego zdania.
Wogóle nigdy nie wyobrażałam sobie flow po 80-tce ponieważ przed 50-tką gracze spadają na błogą starość w towarzystwie koleżanki viagry o której jest mowa - spędzając czas określając swoje życie jako udane, siedzą i marudzą. Jeden z tracków zmienia moje spojrzenie o 180 stopni: "A pamiętasz jak..." - to jest niespodzianka czyli "Rozmowy po 80-tce" w roli głównej Tema i Exo ze sporą dawką poczucia humoru.
To, że Daniel potrafi stosować prawidłową motywację to ja wiedziałam już dawno, i każdy jego słuchacz przyzna mi rację. Dobry trener osobowości, a dowodem choćby "Antydepresant", który nakazuje Ci działać juz teraz, ruszyć i nie przestawać zmieniać się na lepsze. Za każdym razem gdy złapie mnie "Melancholia" przerzucę kilka tracków dalej by zwalczyć ją "Antydepresantem". Apropo otaczającej każdego z nas melancholii, panowie dali nam i w tej sekcji swoją wizję. Wspomógł ich Ten Typ Mes, który rozwalił mnie swoją zwrotką :). Ludzie są zadziwiająco do siebie podobni i to jest fajne, bo doświadczenie potrafi ich nawzajem nakręcać czyli jakby nie było podnoscić na duchu, jesli tylko wykorzystamy to w dobrych zamiarach. Takie zamiary ma ta płyta więc "Nie zasypiaj", gdy masz wiele do przesłuchania. To, że Temzki zawalił nie jedną noc, to nie nowość ale posłuchać jak zatacza się po miescie w letargu, haju i tej innej rzeczywistości, to ciekawe doświadczenie.
Nooooo!!!!!! Mam nadzieję, że nie muszę nikogo specjalnie nakręcać na odsłuch, bo nawet Twój pies słucha Mardi i nie ma co się temu dziwić jak ma się do czynienia z ludźmi o ciekawych osobowościach, o których skromnie i dobitnie opowiada miły pan pomiędzy utworami.
Co więcej, płyta ma 18 tracków w tym ostatni ma trochę więcej minut na naszą korzyść - w końcu też nam się coś należy w prezencie za wierne czekanie :P
Jak ją włączysz to albo odrazu polecisz po całosci z zawieszką na kilka utworów albo już na starcie wypierdolisz ją przez okno. Wybór należy do Ciebie aczkolwiek wierzę, że czytając ta recenzję jesteś smakoszem rapu i wykonasz szpagat z zachwytu oddając hołd podziemnym członkom Mardi!
UWAGA! To nie jest zmowa przecież wiecie jak bardzo kocham hip hop :) Dlatego podaje dalej to nice shit!!!!!
Za free na www.myspace.com/mardigrastomy
Big Respect!!!!!!!!!
ill
środa, 7 stycznia 2009
Epmd - We mean business
No to się doczekałam nowego Epmd!!!! Dodaje go do mojej listy dobrych shitów z zeszłego roku. Jak ja lubie ten ich "biznes", jak ja lubie dobre powroty, jak ja lubie grube basy i Nowy Jork :) a i nawet trochę westu jest co słychać na powyższym klipie :). A jacy goscie!!!! Method, KrsOne, Redmen, Rilay oł oł fantastycznie!!!!
Brawa dla obu panów!!!!! To dobry nowy "da joint" jest turututuru ;)Pełna recenzja w rewersie aj!
środa, 3 grudnia 2008
Erykah
wtorek, 18 listopada 2008
eszkoszka
Skład Heltah Skeltah to dla mnie klasyk lat 90-tych. Nocturnal to jedna z moich ulubionych płyt, które działają do dzisiaj na zmysły i sprawiają, że rap jest aż rapem !!!!!Miła wiadomosć nie tylko dla mnie - w tym roku nowa płyta - D.I.R.T.!!!!!

Na www.radiorewers.pl znajduje się moja recenzja !!!!
Zapraszam!
Subskrybuj:
Posty (Atom)





